wtorek, 3 października 2017

Dzień dobry bardzo

Dzień dobry,

w te pierwsze październikowe dni chciałam się z Wami podzielić pozytywną wiadomością - 23 września udało mi się ukończyć studia podyplomowe na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu z oceną bardzo dobrą. Bardzo się cieszę, że mam już tę sprawę za sobą, bo ciążyła mi mocno ta obrona i bardzo marzyłam o dniu, kiedy skończę już ten etap życia.

Październik przywitał nas piękną i słoneczną złotą polską jesienią. Nie mogłam zmarnować tak przyjemnej pogody i wraz z Moim Mężczyzną wybrałam się na długi niedzielny spacer. Bardzo przyjemnie było obserwować jak przyroda powoli szykuje się do nowej pory roku. Wesoło też było pooglądać szalejące na placu zabaw dzieciaki. Wielu rodziców postanowiło aktywnie spędzić ze swoimi pociechami niedzielne popołudnie.

Pracy wciąż nie mam, ale miałam okazję całkiem niedawno być na rozmowie kwalifikacyjnej w dużej i bardzo poważnej korporacji. Rozmowa nie była łatwa. Najpierw przez godzinę rozmawiałam z panią z działu kadr, która przyjechała specjalnie na tę rozmowę z biura z Krakowa. Okazała się miłą i sympatyczną osobą, więc pierwszy stres momentalnie mnie opuścił. Ta część rozmowy poszła więc swobodnie i trwała w serdecznej atmosferze. Trudniejsza dla mnie była druga część rozmowy kwalifikacyjnej z osobą, która miałaby być moją bezpośrednią przełożoną. Trudność polegała na tym, że rozmawiałyśmy po angielsku, a ja nie czuję się zbyt mocna w tym języku. Mam wrażenie, że jednak nie poszło mi najgorzej. Wszystko rozumiałam i może niezbyt gramatycznie, ale byłam w stanie zrozumiale i względnie spójnie odpowiadać. Nie wiem jeszcze jaki będzie efekt tych moich starań, ale przyznam Wam, że i tak jestem z siebie dumna. Nie spanikowałam, mówiłam spójnie i ciekawie, wykazując się nieco swoimi umiejętnościami negocjacyjnymi. Udało mi się rozluźnić i w pełni zaufać sobie, i czym sama siebie zaskoczyłam – z moim angielskim chyba jednak nie jest tak dramatycznie, jak mi się wydawało :) Po zakończeniu rozmowy „moja mam nadzieję przyszła szefowa” stwierdziła, że trochę sama siebie dyskredytuję swoim lękiem, bo według niej nie jest tak źle, jak mi się wydaje. Dla mnie to był bardzo duży komplement – w końcu miałam przed sobą osobę, która już ma duże doświadczenie i sporo już osiągnęła w życiu. Na pożegnanie dostałam informację, że informacji o wyniku rozmowy mogę się spodziewać w ciągu tygodnia do dwóch. Nie zaprzątam więc sobie tym tematem głowy. Co ma być, to będzie, a ja chcę się cieszyć dzisiejszym dniem.
 
Wam również polecam korzystać z pięknej pogody. Jak tylko słońce znów się pojawi :)

Uściski, Wasza Ewelina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz